~ZbyszekMrugala | użytkownik
|
imię i nazwiskoZbyszek Mrugala
płećmężczyzna
wiek
adresNorymberga
zarejestrowany10.01.2008 @12:47:11
ostatnio na stronie22.02.2012 @11:10:49
|
|
|
PORADNIK MALARSKI,- fragmenty 1. PORADNIK DLA MALARZY. 2. RYSOWANIE - ołówek, węgiel. 3. PRACA Z KOLOREM. 4. KOLO BARW. 5. ROŻNE SPOSOBY MALOWANIA. 6. PRZYGODA Z LICEUM. 7. MALOWANIE MAŁYCH OBRAZÓW. 8. TEST RZECZYWISTOŚCI. 9. CZYM JEST DLA MNIE POSTRZEGANIE NIEFIZYCZNE? 10. WSPÓLNA PRACA- wszyscy jesteśmy artystami. . . 1. PORADNIK DLA MALARZY Siedziała przy stole, rysując coś kredkami na papierze, nieszczęśliwa i na granicy płaczu. Cos się stało? Zawsze przecież, gdy rysowałaś, szczebiotałaś radośnie, komentując swoja prace. Na kartce widoczne były małe postacie wyśnionych bohaterów. Były inne niż zwykle, postrzępione i miały niezgrane kształty. Po chwili, w wielkim płaczu - rysunek wylądował do kosza. Co się stało, spytałem zatroskany ponownie. Wielkie załzawione oczy, spoglądającej na mnie córki, wyjaśniły mi wszystko. Rysunek się nie udał. Wyjąłem go ukradkiem z kosza. Ach tak, znajduje szybko przyczynę. Rysowałaś kredkami na papierze kredowym. Pięknie błyszczący papier nie nadaje się do tego, nie utrzyma przecież kredki na błyszczącej powierzchni. W szkole go dostałam, mieliśmy na nim narysować,- szuka wzrokiem usprawiedliwienia. Nie chciałam brzydko malować a tym razem tak wyszło. Pomimo największych chęci nie była w stanie narysować zadowalającej ja ładnego rysunku. Nieudolna decyzja nauczyciela w szkole, rozpętała w domu wielka tragedia, w malutki serduszku dziecka. Tak samo dzieje się z nami dorosłymi. Nieznajomość materiałów w pracy twórczej, którymi się posługujemy, może nas zahamować na wiele lat, powstrzymać nasz zapal, zniechęcić do dalszej pracy. Mieszanie farby, ustalanie ich odcieni, jest bez wątpienia wielka sztuka, wspaniała uczta duchowa. Staje się nią, gdy poznamy wystarczająco materiały, którymi się posługujemy i wielokrotnie, bez pomyłki uzyskujemy na papierze oczekiwane odcienie. Praca staje się wtedy zabawa, szaleństwem, wzniosłym przeżyciem, pozostawiającym często ślady euforii na twarzy.<!--more--> Zanim to jednak nastąpi, należy przeprowadzić sporo prób i przetrzymać nieudolne bazgroły na papierze czy płótnie. Wiele przeszkód czyha na początkującego malarza. Ulegając chwilowemu zainteresowaniu, chwytają oni za kredki czy pędzle, by po chwili porzucić je w kacie. Cos stoi im na przeszkodzie, coś co często po kolejnej probie, odbiera entuzjazm i zniechęca od rozwijania sztuki koncentracji, poprzez fascynująca prace z kolorem. Przygotowanie używanych materiałów w czasie malowania, wymaga sporej znajomości techniki a wyszukiwanie malowanego tematu wielkich piruetko mentalnych. Często siedziałem przed wielkim płótnem, bojąc się dotknąć go pędzlem, nie mając żadnego planu, co teraz zrobić, co sobie wyobrazić, jak nakłonić obrazy, by przyjęły piękna formę na płótnie. Pustka w wyobraźni odbierała mi pewność siebie i wprawiała w lekkie zaniepokojenie. Przytrafiało mi się to często, zwłaszcza gdy brałem się za nieznana mi technikę o której nie miałem zbyt wielkiego pojęcia. Nie wiedząc jak ja zastosować, głowiłem się nad nią, nie zwracając zbytnio uwagi na malowany obraz. Jeżeli była trochę zbliżona do tych, które już znalem to odnosiłem najczęściej sukces. Gdy była ona trudna to absorbowała do tego stopnia moja uwagę, ze nie nie potrafiłem jej rozdzielić. Nie starczało mi jej, by zadbać wystarczająco o formę i jednocześnie kolor. Obrazki takie stawały się próba nowych materiałów, jakimś eksperymentem, kończącym się najczęściej niepowodzeniem artystycznym. Brak ciekawego pomyslu, hamował entuzjazm do dalszej pracy. Robiłem wtedy prace bez polotu, wyrzucając ja później zdruzgotany. Tego rodzaje przeżyć, były dla mnie bolesne. Nie znosiłem takich niepowodzeń. Wspominałem obejrzane wcześniej obrazy innych artystów, nie rozumiejąc ich osiągnąć. Zdarzało mi się to najczęściej na początku mojej pracy artystycznej. Ilość problemów, oczekujących początkujących malarzy mnoży się każdego ranka. Pojawiają się wtedy w jego umyśle myśli, nie potrafię, jestem do bez znaczenia, powinienem się zając czymś innym, Ale czym? Gdy zafascynowałem się tematem, bylem tym tak pochłonięty, ze nie zwracałem uwagi na jej efekty. Rozpalałem się do tego stopnia, ze nie dbałem o jedzenie. Nie istniały dla mnie wtedy żadne ograniczenia, przeszkody. Wpadałem w przedziwna przestrzeń, osiągając niezwykły stopień koncentracji, cala głowa mi płonęła wewnętrznym ogniem. Policzki miałem zaczerwienione i zapominałem o miejscu w którym się znajduje. Fascynowałem się takimi doznaniami. Spokojne dni wydawały mi się straconym czasem. Chwile wyplenione codziennymi zajęciami dłużyły się nieznośnie, stojąc na przeszkodzie do tych oszałamiających przeżyć. Miało to oczywiście wielki wpływ na moje zachowanie. Zaniedbałem wiele umiejętności, koniecznych do sprawnego funkcjonowania. Ta szalona fascynacja umożliwiła mi jednak przeprowadzić wystarczająca ilość prób, by zapamiętać i zrozumieć techniki malarskie, będące podstawa mojego przyszłego zawodu. Starałem się wielokrotnie osiągnąć te fascynujące mnie stany sama koncentracja, jednak bez sukcesu. Zrozumiałem wtedy, ze konieczny jest jakiś cel, do którego będę zmierzał, i starał się z całego serca go osiągnąć. W tym czasie, szukając rozwiązań , wędrowałem nieświadomie do rożnych miejsc niefizycznych, prosząc o pomoc. Była to pomoc niefizycznych przyjaciół, których zyskiwałem swoim zacięciem. Nie zdawałem sobie wtedy z tego sprawy. Nie dostrzegałem również pojawiających się w moim umyśle myśli i obrazów. Nie zwracałem uwagi na przedziwne przypadki i zbiegi okoliczności. Trafiałem w rożne miejsca i na interesujących ludzi, którzy wspierali mnie w moich poszukiwaniach. Wielokrotnie zdarzało mi się opuścić ciało fizyczne. Nie postrzegałem tego jednak. Zlewało się to z moja rzeczywistością, odrobinę urozmaicając mi i tak już zwariowany świat. Teraz mogę śmiało powiedzieć, ze szukając rozwiązań problemów, otrzymujemy wspaniale wsparcie. Nie widzimy tego jednak, nie postrzegamy, ze za najnormalniejszymi doznaniami kryją się towarzyszące nam w życiu życzliwe, niefizyczne osoby. Nie rozpoznajemy, gdy one do nas się uśmiechają i pozdrawiają , wspierając w ciężkich chwilach. Nie mamy swiadomosci tego, przyzwyczajeni wielokrotnością powtarzanych z nimi przygód. Brzmi to zapewne szalenie i wywołuje pobłażliwy uśmieszek u osób które nie rozwinęły percepcje niefizycznej. Pracując nad zagadnieniami trafiamy w wyobraźni do wyśnionych płaszczyzn, wdzierając się do umysłów znajomych jak i banków informacji, przechowywanych w kosmicznych sejfach, systemów przekonań. Są one posegregowane tematycznie i możemy nieświadomie z nich korzystać ile tylko zapragniemy i na ile nam wytrzymałości wystarczy. Korzystanie z tych informacji jest wielokrotnie opisywane przez podróżników astralnych w czasie świadomych snów. W czasie marzeń sennych, nasze niefizyczne części lądują w tych miejscach, prowadzać dyskusje, zbierają potrzebna nam wiedzę. By uświadomić sobie ten niezwykły proces nauczania niefizycznego, konieczne jest przeprowadzenie intensywnego treningu i wielu żmudnych rozbudzających ćwiczeń. Parę tekstów na blogu poświeciłem okolicznościom w jakich następuje takie połączenie i jak można tego dokonać. Poważnym problemem jest zastosowanie w praktyce takiej wiedzy zdobytej nieświadomie w odległych obszarach naszego świata. Skrywa się ona na dnie naszej pamięci i z trudem wydobywa na światło dzienne naszej świadomej części umysłu. Wspiera ona nas delikatnie, jakimiś szczątkowymi obrazami czy cieniami przeżytych na pól sniąco idei. Gdy trafiamy na problem, szorując kredkami po papierze, pojawiają się w naszym umyśle rady, spostrzeżenia których nie zdobyliśmy nasza praca. Połączone z naszymi wnioskami wydaja się one naszymi owocami, nie przypuszczamy nawet , ze w czasie snu, dzień wcześniej, z kimś zacięcie dyskutowałyśmy, prosząc go o rady w nurtującym nas temacie. Uf,- eureka, kolejne odkrycie, kwitujemy kolejne niezwykle wnioski uśmiechem, gdy stawiając jakieś pytanie uzyskujemy natychmiast odpowiedz w umyśle. Zdobyte informacje prze zemnie,w ten niezwykły sposób, dotyczyły najczęściej podstaw malowania. Odnosiły się one do sztuki koncentracji jak i samych technicznych rad malarskich. Jak trzymać narzędzie , mieszać farby i planować kompozycje obrazów. Rady te wypływając na światło dzienne, w analitycznej mojej części, rozjaśniały moje poczynania, dodając otuchy w chwilach zwątpienia i niepowodzeń. Eureka, pojawiał się ratunek w odpowiedniej chwili, wiem- ale to dobry pomysł, myślałem. Tak trzeba to zrobić, ciągnąc kredkę w tak dynamiczny sposób. Linie powinny się równiutko układać w charakterystyczny naturze, niesymetryczne układy form. Rozdygotane, ale nie plackowate, ukazujące syntetycznie formę przedmiotowo. Precz z tym ułatwieniem i ujednolicaniem kształtów. Każdy jest inny i współdziała ze sobą, tworząc wyżej zorganizowane formy. Staje się przez to większa, składająca z modułów ale posiada swoja formę, będąca wielokrotności małych kształtów. Ta myśl pojawiała mi się nachalnie w umyśle, określając nieświadomie moje ruchy. Nie zdając sobie z tego sprawy, kreśliłem z zaciekłością kreski, sprawdzając efekty na rysunku. Myśl ta były skrytą korektą mojej pracy. Cos z poza mojego umysłu, doglądało moje postępy. Oceniając je wszczepiało kolejne idee, o wiele bardziej skomplikowane. Gdy przerobiłem wystarczająco te prostsze to otwierały się w moim umyśle jak świetliste kule, inspirując do jeszcze większego wysiłku. Malując przez wiele dni, z łatwością ustalałem tematy kolejnych obrazów. Były one kontynuacja poprzednich. Nie wąchałem się robiąc podobny obraz do poprzednich. Choć był on kontynuacja znanych motywowi to posuwał mnie ciągle przodu. Zapamiętane fragmenty malowidła wykorzystywałem już z łatwością, wykonując ruchy pędzla automatycznie. Wyławiałem je z pamięci i wkomponowywałem je w plan kolejnego płótna. Wypracowane rozwiązania stawały się podstawa pod coraz leprze technicznie realizacje malarskie. Tracąc zainteresowanie jakimś tematem przezywałem mała rozterkę, świdrując oczami zrozpaczony po ścianach. Co teraz zrobić, nie potrafię malować,- pojawiały się myśli, czym się zając. Zdarzało mi się to często, gdy spotykałem ukształtowanych artystów, mających bogaty bagaż doświadczeń i malujących już w określonym stylu malarskim. Tego rodzaju spotkania, otwierały mi na oścież oczy, będąc jednocześnie bolesna konfrontacja. Jako dziecko kopiowałem wybitnych artystów. W kołku plastycznym usłyszałem rade doświadczonego artysty. Tak się nie robi. Należy samemu coś stworzyć. To jest celem twórcy, nie powtarzać starych wzorców a odkrywać nowe, nie znane jeszcze, niosące coś nowego, nowego, nowego….. Jak to zrobić, pytałem się tego wieczoru. Przerażony, nie bylem w stanie wyobrazić sobie czegokolwiek samemu. Nie rozumiałem wtedy , jako kilkunastoletni chłopak, jakie to proste. Pomocna okazała się mi fotografia, która zająłem się w szkole podstawowej. Fotografując rożne przedmioty odkryłem makrofotografie, będąca niewyczerpanym źródłem pomysłów. Porozrzucane fragmenty kory, tkanin , kolorowych wycinków z czasopism czy rozlanej benzyny na wodzie, dawały się z łatwością fotografować. Przyglądałem się im, inspirując tak wytwarzanymi wzorcami. W półmetrowej skrzynce z piachem, układałem najbardziej malownicze pejzaże, podświetlając bocznym światłem, malutkie miniaturki wielkiego skalnego urwiska. Fragmenty trawy stawały się grubaśnymi bambusami z nieznanej mi części świata a przypalone zapałki starymi, zbutwiałymi belkami z siarkowego gruzowiska. Pamiętając upominających mnie pedagogów , unikałem alegorii i metafor w obrazie. Myśl Zbyszku, myśl, myśl, gdy coś robisz. Czując się przymuszony do zawierania treści w obrazach, unikałem wszelkich podtekstów. Wolałem zając się zwykła igraszka kolorów niż budować ukryte fabuły w obrazie. Proste dociekania estetyczne były dla mnie wystarczająco interesujące. KOLEJNY FRAGMENT: Eureka, pojawiał się ratunek w odpowiedniej chwili, wiem- ale to dobry pomysł, myślałem. Tak trzeba to zrobić, ciągnąc kredkę w tak dynamiczny sposób. Linie powinny się równiutko układać w charakterystyczny naturze, niesymetryczne układy form. Rozdygotane, ale nie plackowate, ukazujące syntetycznie formę przedmiotowo. Precz z tym ułatwieniem i ujednolicaniem kształtów. Każdy jest inny i współdziała ze sobą, tworząc wyżej zorganizowane formy. Staje się przez to większa, składająca z modułów ale posiada swoja formę, będąca wielokrotności małych kształtów. Ta myśl pojawiała mi się nachalnie w umyśle, określając nieświadomie moje ruchy. Nie zdając sobie z tego sprawy, kreśliłem z zaciekłością kreski, sprawdzając efekty na rysunku. Myśl ta były skrytą korektą mojej pracy. Cos z poza mojego umysłu, doglądało moje postępy. Oceniając je wszczepiało kolejne idee, o wiele bardziej skomplikowane. Gdy przerobiłem wystarczająco te prostsze to otwierały się w moim umyśle jak świetliste kule, inspirując do jeszcze większego wysiłku. Malując przez wiele dni, z łatwością ustalałem tematy kolejnych obrazów. Były one kontynuacja poprzednich. Nie wąchałem się robiąc podobny obraz do poprzednich. Choć był on kontynuacja znanych motywowi to posuwał mnie ciągle przodu. Zapamiętane fragmenty malowidła wykorzystywałem już z łatwością, wykonując ruchy pędzla automatycznie. Wyławiałem je z pamięci i wkomponowywałem je w plan kolejnego płótna. Wypracowane rozwiązania stawały się podstawa pod coraz leprze technicznie realizacje malarskie. Tracąc zainteresowanie jakimś tematem przezywałem mała rozterkę, świdrując oczami zrozpaczony po ścianach. Co teraz zrobić, nie potrafię malować,- pojawiały się myśli, czym się zając. Zdarzało mi się to często, gdy spotykałem ukształtowanych artystów, mających bogaty bagaż doświadczeń i malujących już w określonym stylu malarskim. Tego rodzaju spotkania, otwierały mi na oścież oczy, będąc jednocześnie bolesna konfrontacja. Jako dziecko kopiowałem wybitnych artystów. W kołku plastycznym usłyszałem rade doświadczonego artysty. Tak się nie robi. Należy samemu coś stworzyć. To jest celem twórcy, nie powtarzać starych wzorców a odkrywać nowe, nie znane jeszcze, niosące coś nowego, nowego, nowego….. Jak to zrobić, pytałem się tego wieczoru. Przerażony, nie bylem w stanie wyobrazić sobie czegokolwiek samemu. Nie rozumiałem wtedy , jako kilkunastoletni chłopak, jakie to proste. Pomocna okazała się mi fotografia, która zająłem się w szkole podstawowej. Fotografując rożne przedmioty odkryłem makrofotografie, będąca niewyczerpanym źródłem pomysłów. Porozrzucane fragmenty kory, tkanin , kolorowych wycinków z czasopism czy rozlanej benzyny na wodzie, dawały się z łatwością fotografować. Przyglądałem się im, inspirując tak wytwarzanymi wzorcami. RESZTA NA PRYWATNYM BLOGU- kilkadziesiąt stron maszynopisu http://cialka.net/poradnik-malarski_226.html O MNIE. Ukończyłem liceum Plastyczne we Wrocławiu około 25 lat temu i po roku borykania się z życiem, rozpocząłem studia na Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu. Uczyłem się po macoszemu ceramiki artystycznej, malując strasznie paskudne obrazki . W Liceum Plastycznym szło mi malowanie wyśmienicie. W czasie studiów zapiekłem się w środku i malowałem najbrzydziej jak tylko potrafiłem. Na obronę mojego dyplomu przyszli przydziałowi pedagodzy i tak się zakończył mój anonimowy okres studiów. Wykładowca od rysunku, -pani Pawelska, rozpoznała we mnie natychmiast domniemana i bliżej nie określoną rysy, mając na uwadze moje wewnętrzne rozdarcie i i niechęć do podporządkowania się jej wszelkim poleceniom. W pierwszych latach studiów, miałem dziewczynę heterę ucząca mnie życia i tuż po uwolnieniu się od niej, spotkałem wspaniała i pełna gracji osóbkę, z która się natychmiast ożeniłem. Po ukończeniu szkol wyjechaliśmy do Niemiec. Następnie przedzierałem się przez największe budowy Europy z wiaderkami i skakałem po drabinach jak wiewiórka. Poznałem masę zlych ludzi, na których widok włosy dęba staja jak i wspaniałych ,-na których wspomnienie uśmiecham się od ucha do ucha. )Malowanie obrazów na wielkich przestrzeniach, sprzyja szczególnie śnieniu w realu. Wyobrażanie sobie barwnych plam ,rozlewających się po całym pomieszczeniu, wciąga malarza w ich przestrzeń. Malująca je osoba rusza się w nich będąc jakby ich cząstką. Zmieniający się ciągle punkt perspektywy nadaje mu wrażenia ,ze przeniesione na ściany formy są przedmiotami istniejącymi realnie. I właśnie to jest wspaniałym przeżyciem. Branie udziału w wyśnionej rzeczywistości , skamieniałej na powierzchni ściany. Tak utrwalone twory umysłowe, nie znikają po przebudzeniu i są trwałe, stajać się często przedmiotem podziwu innych. Technika malarstwa ściennego, znacznie odbiega od znanego wielu z was, malarstwa sztalugowego. Ograniczenia wielkością płótna ,zmuszają malarza do dużej dyscypliny. Musi on wiedzieć co chce namalować i już wcześniej określić temat malowanego obrazu. Trzyma się wtedy ścisłe formatu malowanej powierzchni, bacznie uważając na kompozycje obrazu.W czasie malowania na ścianach nie kłopocze się tym. Mogę zawsze zwiększyć obraz o pól metra, domalowując kolejne fragmenty niedostrzegalnego jeszcze na ścianie obrazu. Ciekawie przebiega planowanie tak wielkich powierzchni. Musze określić jakiś temat pracy ale czynie to beztrosko. Zaczynam malować najczęściej na środku ściany ,zaznaczając jakims koloem obrysy największych form. Nie będąc pewnym słuszności wyboru kolorystycznego , zamykam oczy ,oczekując wewnętrznego przyzwolenia. Wielokrotnie odczuwałem jak wewnętrzna pewność rozlewała mi się w umyśle i przyspieszała ruchy mojej ręki, trzymającej pędzel. Uuuu ,-mówiłem wtedy. Jesteś? Malowaliśmy wtedy wspólnie. By uplastycznić malowane ściany, wmontowywałem w nie własnoręcznie wydrapane rzeźby rożnych śmiesznych postaci. Podświetlone bocznym światłem, robiły wystarczająco wrażenie, bym miał mnóstwo zleceń. Szczególnym powodzeniem cieszyło się malarstwo reagujące neonowym efektem na światło UF. Użyte w malowaniu fluorescencyjne farby, wytwarzały magiczna glebie w zetknięciu się ze światłem UF. Wysychające wręcz pod pędzlem farby, natryskiwałem często rożnymi pistoletami. Zdobywając w tym małpiej zręczności, malowałem dziesięciometrowe powierzchnie w ciągu jednego wieczoru. Udekorowałem około 1000 rożnych wnętrz, rozsianych po całej Europie. Zaczynając portrety na ulicy, przeniosłem się do greckich lokali, by wreszcie w pełni zrealizować się na dyskotekowych halach. Dokumentacje prowadzę od 10 lat a wiec możecie prześledzić tylko polowe mej pracy. W każdym pomalowanym wnętrzu znajdują się setki fragmentów , nadających się wspaniale do wklejenia do galerii. Brak czasu by wkleić,- hm, a może zmęczenie , monotonia ….., cześć z nich mam przecież gdzieś zapisaną na CD. Ostatnie 2 lata, zaniechałem dokumentowania obrazów. Aparat fotograficzny do śmieci…..Mam jeszcze parę filmów, nagranych w czasie malowania dyskotek, które chętnie wam udostępnię. W czasie wielomiesięcznego pobytu na budowach , przytrafiały mi się na nich przedziwne zdarzenia Każde z nich jest warta opisania. Udawała mi się wielokrotnie zaprosi do tych malowanych miejsc ,medytujące lub smacznie śpiące osoby. Wspólnie przeżyte przygody w wykreowanych przez nas wnętrzach, będą tematem kolejnych artykułów jak i rady dla początkujących malarzy wielkich obrazów. Cdn. Na końcu umieszczam artykuły z mojego blogu, związane z malowaniem i obserwacja przedmiotów Wystarczy kliknąć na jedna z czterech pozycji www. , pojawicie się na moim blogu artystycznym, na którym rozpisuje się o moich przygodach w czasie pracy. http://cialka.net | |
kontakt i statystyki
emaile-mail ukryty
strona wwwwww.kunstarena.com OnetSkypeZbyszek Mrugala
digarty68
wideo4
komentarze58
posty na forum13
ulubione
hobby
malarstwo
dodaj komentarz
komentarze
~ultramaryna888
22.02.2012 @19:57:54
dzięki za wizyte, pozdrawiam 

_______
Życie bez pasji byłoby nie do zniesienia......
Życie bez pasji byłoby nie do zniesienia......
~bazgra
20.02.2012 @13:06:21
Ciekawa galeria . Wrócę tu


~Chema
18.02.2012 @01:07:04
jeśli można
~ZbyszekMrugala
06.06.2010 @14:11:13
Dawno mnie tutaj nie było. Mieszkam za granica i używam najczęściej najtańszych farb jakie znajdę, te świecące. Jeden problem, one nie świecą bez Ultrafioletowego światła, zwane czarnym światłem .
Jakość farby, cena, firma ma znaczenie dla trwałości tego świecącego efektu. Sa takie co tracą luminescencji już po paru latach a są takie co po 10 latach jeszcze się dobrze świeca. Sa nawet takie farby jak kiedyś te stare domalowania drewna,- olejne, te są wytrzymałe na ścieranie. Mieszkam w Niemczech i nie wiem po polsku jak się nazywają.
Musze coś nowego wkleić , gdyż zapomniałem uzupełniać moja galerie od roku a może i dłużej. MAm szalonego bloga artystycznego, trochę smęcę tam ezoteryka ale w galerii można znaleźć sporo fotek i w artykułach " sztuka" jest sporo tekstów o malowaniu tymi farbami plus ekstra fotki z spora rozdzielczością.
Prowadzone z myślą o początkujących w malarstwie ściennym
http://cialka.net/kategoria/sztuka
a tu do galerii bezpośrednio, jeśli kto się interesuje oczywiście
http://cialka.net/art-3
Jakość farby, cena, firma ma znaczenie dla trwałości tego świecącego efektu. Sa takie co tracą luminescencji już po paru latach a są takie co po 10 latach jeszcze się dobrze świeca. Sa nawet takie farby jak kiedyś te stare domalowania drewna,- olejne, te są wytrzymałe na ścieranie. Mieszkam w Niemczech i nie wiem po polsku jak się nazywają.
Musze coś nowego wkleić , gdyż zapomniałem uzupełniać moja galerie od roku a może i dłużej. MAm szalonego bloga artystycznego, trochę smęcę tam ezoteryka ale w galerii można znaleźć sporo fotek i w artykułach " sztuka" jest sporo tekstów o malowaniu tymi farbami plus ekstra fotki z spora rozdzielczością.
Prowadzone z myślą o początkujących w malarstwie ściennym
http://cialka.net/kategoria/sztuka
a tu do galerii bezpośrednio, jeśli kto się interesuje oczywiście

http://cialka.net/art-3
ostatnio edytowane: 2010-06-06 14:12:48
~nuanda
26.01.2010 @20:40:39
a czy móglbyś zdradzić jakiej marki farb fluorescencyjnych używasz, ewentualnie jakie sprawdzilyby się na plótnie, jesli masz takie doświadczenia?
pozdrawiam
pozdrawiam

~neiss
24.08.2009 @11:13:00
Witam serdecznie
Masz piękną galerię i widzę, że jesteś znawcą tematu, więc pozwolę sobie zapytać - czy używałeś kiedyś farby fotoluminescencyjnej? To ta farba, którą malują znaki drogowe. Występuje tylko w białym kolorze (jeśli można go tak nazwać). Mam taki mały pomysł i od lat próbuję wymyśleć jak go zrealizować. Chodzi mi o namalowanie motywu, który byłby widoczny jedynie nocą. W dzień na ścianie nie byłoby tego widać wcale, bo w zamyśle mam malowanie białym na białym. Jakiś czas temu rozmawiałam na ten temat z kolegą, który ma sklep dla plastyków i zaoferował mi do tego właśnie tą farbę. Zastanawia mnie czy wymieszanie jej z akrylową nie spowoduje zmniejszenia efektu świecenia. Miałeś kiedyś styczność z tą farbą? Możesz mi coś doradzić? Nie chcę używać żadnego specjalnego oświetlenia.
Masz piękną galerię i widzę, że jesteś znawcą tematu, więc pozwolę sobie zapytać - czy używałeś kiedyś farby fotoluminescencyjnej? To ta farba, którą malują znaki drogowe. Występuje tylko w białym kolorze (jeśli można go tak nazwać). Mam taki mały pomysł i od lat próbuję wymyśleć jak go zrealizować. Chodzi mi o namalowanie motywu, który byłby widoczny jedynie nocą. W dzień na ścianie nie byłoby tego widać wcale, bo w zamyśle mam malowanie białym na białym. Jakiś czas temu rozmawiałam na ten temat z kolegą, który ma sklep dla plastyków i zaoferował mi do tego właśnie tą farbę. Zastanawia mnie czy wymieszanie jej z akrylową nie spowoduje zmniejszenia efektu świecenia. Miałeś kiedyś styczność z tą farbą? Możesz mi coś doradzić? Nie chcę używać żadnego specjalnego oświetlenia.
~ZbyszekMrugala
29.06.2009 @23:36:41
strach pomyslec co tam sie dzialo ostatnie 20 lat
~gingerboy
28.06.2009 @22:30:16
A wiesz, że ta Pawelska jeszcze dalej uczy tego rysunku...
~ZbyszekMrugala
22.06.2009 @22:12:15
Na górce partyzantów;
~tancereczka15
22.06.2009 @22:08:55
podziwiam!
uczyłeś się może w plastyku na piotra skargii?
uczyłeś się może w plastyku na piotra skargii?
~Murki
26.02.2009 @09:17:59
Robisz fajne rzeczy.
^perfectdream
22.02.2008 @15:27:00
jak twoje podroże astralne?
~artemida35
15.02.2008 @20:35:09
Masz wyobrażnię... Pamiętasz swoje sny??? i przenosisz je na obrazy, ściany do wnętrz.... : I
_______
Zapraszam na profil http://czarna1562.digart.pl/
Zapraszam na profil http://czarna1562.digart.pl/
~artemida35
15.02.2008 @20:19:28
Ooo, dziękuję!!! Chociaż jednej osobie się podoba moja praca. Czekam, abym mogła dać więcej prac (można jedną dziennie), następną mogę dać po północy. Dla mnie te prace są słabe, tak samo jak dla innych. Muszę jeszcze nad nimi popracować, ale na razie nie mam czasu. Czeka mnie egzamin, i praca dyplomowa. Zapraszam na przyszłość wkrótce. Dziękuję jeszcze raz za miłe słowa.
)
)_______
Zapraszam na profil http://czarna1562.digart.pl/
Zapraszam na profil http://czarna1562.digart.pl/
~ZbyszekMrugala
15.02.2008 @19:35:21
i nie tylko maluje na scianach , rowniez latam w te miejsca w czasie snu jeje
oobe maniak.
oobe maniak.
~zajcu
27.01.2008 @12:52:41
zapraszam do grupy "street art"
pzdr
pzdr

~Vjesja
16.01.2008 @10:38:38
Witaj na Digarcie i powodzenia! 

*headless
15.01.2008 @14:24:50
moderatorem, admini mają takie cusie przed nickami --> @
spoko, jak bedziesz miał ciekawy temat do dyskusji lub pytania pisz smiało, od tego mamy foru, a tymczasem miłego dnia
spoko, jak bedziesz miał ciekawy temat do dyskusji lub pytania pisz smiało, od tego mamy foru, a tymczasem miłego dnia

_______
życie jest piękne.
życie jest piękne.
*headless
15.01.2008 @14:09:17
no nie bardzo bo go usunąłem, przecież mówię - wiesz co by było jakby każdy nowy user zakłądał wątek "czesc jestem nowy", jakie tam pytania mają się pojawić ?
na forum raczej zadaje się pytania, a nie zakłada wątek i czeka na nie, załóż wątek jeśli chcesz poruszyć jakąś konkretną kwestię albo masz konkretne pytania
na forum raczej zadaje się pytania, a nie zakłada wątek i czeka na nie, załóż wątek jeśli chcesz poruszyć jakąś konkretną kwestię albo masz konkretne pytania

_______
życie jest piękne.
życie jest piękne.
*headless
15.01.2008 @13:49:50
hehe, wiesz co by było jakby się każdy na forum przedstawiał ? jakby tak codziennie kilkadziesiąt osób pisało na forum - cześć jestem nowy 

_______
życie jest piękne.
życie jest piękne.
*Tofiq
12.01.2008 @15:48:34
swoje prace mozesz samodzielnie edytowac (zmianiac opisy, podmieniac pliki grafiki, dzial pracy...). wystarczy kliknać [edytuj] pod swoim digartem 

_______
Wheels of Fire
Wheels of Fire
rozwój użytkownika (satysfakcja)




















